Powstanie Kartuz

Początki

Awans poklasztornej wsi

Obrona kościoła.

Rozwój wsi

Początek XX wieku

Okres międzywojenny.

Pisarz, działacz, lekarz


Jako wieś przyklasztorna istniały one już w 1391 r.
-wspomina je akt erekcyjny kościoła kiełpińskiego z tego roku.
Kolejna wzmianka z 1418 r., mówi o karczmie w tej wsi - uzupełnieniu nadanych karczmarzowi uprzednio 5 morgów do pełnej włóki.
Następnie Kartuzy, zniszczone prawdopodobnie w czasie wojny trzynastoletniej, nie podźwignęły się jeszcze do 2 poł. XVI w. - w 1570 r. liczyły tylko trzech, a w 1590 r. pięciu zagrodników, obowiązanych do pracy koło wszelkich potrzeb klasztornych.
W połowie XVII w. miały już jednak dwadzieścia zagród ratajów i rzemieślników pracujących na podklasztornym folwarku, a także karczmarza i lemanów opłacających 50 złotych rocznie;
w 1670 r. karczmarz płacił 30 złotych, niejaki Maćko 6 złotych, krawiec 8 złotych, a destylator dawał zimą achtelek wódki tygodniowo.
Choć wieś przyklasztorna była zaledwie drobną cząstką posiadłości zgromadzenia, zakon kartuzów upamiętnił się na Pomorzu Gdańskim głównie powstaniem Kartuz. Nie miał bowiem -jak już zostało powiedziane - zasług ani dla oświaty i nauki, ani kultury i życia społecznego.
Więź kartuzów z ludnością kaszubską była nikła.
Wynikało to nie tylko z izolującej ich od społeczeństwa surowej reguły zakonnej, ale również z przeważnie niemieckiego pochodzenia ojców, czego konsekwencją były między innymi działania kolonizatorskie - sprowadzanie, poczynając od końca XVI w. niemieckich pobratymców,
notabene luteran, którymi obsadzano opustoszałe lub nowo tworzone wsie, a w szczególności uprzywilejowane stanowiska sołtysów, młynarzy, karczmarzy i in.
Tymi też działaniami konwent niechlubnie zapisał się w tradycji Kaszub,
w odróżnieniu od wielce zasłużonego dla Kaszub i polskości
pobliskiego domu norbertanek w Żukowie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Awans poklasztornej wsi

Z przejęciem przez władze pruskie w 1772 r. klasztoru kartuzów i jego posiadłości, wieś przyklasztorna, nazywana Kartuzami, zyskała niezależność.
Na jej planie z 1790 r. są zaznaczone drogi - obecne ulice: Jeziorna (od placu Brunona do ulicy Derdowskiego) i Gdańska, która u zbiegu z dzisiejszą ul. Kościuszki przechodziła wówczas w placyk.
Północnego krańca wioski strzegła figura św. Brunona (dziś stoi tam kapliczka), południowego, tak jak obecnie, Boża Męka. Wieś miała około stu mieszkańców, wśród których obok Kaszubów-katolików byli
Niemcy-ewangelicy, rekrutujący się spośród osadników sprowadzonych przez zakon.
Po 1818 r. kiedy władze pruskie przeniosły z Mirachowa do Kartuz starostwo, liczba ewangelików wzrosła o urzędników pruskich. Zapewne też kościół poklasztorny przeszedłby po kasacie konwentu, w ręce protestantów,  gdyby nie czynny opór okolicznej ludności.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Obrona kościoła.

Obrona ta, w świetle współczesnych badań nigdy nie miała miejsca - 
a już na pewno nie w 1830r.
Do rozruchów doszło pod koniec 1842r, kiedy to gmina ewangelicka otrzymała prawo
odprawiania nabożeństw w przyległym do kościoła refektarzu, a trzykrotnie liczniejsza
polska ludność katolicka nie mogła się doczekać swego duszpasterza.
Wydarzenia te przyspieszyły jednak niewątpliwie powstanie parafii kartuskiej, gdzie
już tego roku odbyła się pierwsza pasterka w kościele poklasztornym.

Warto jednak poznać tę historię...

 A oto relacja prokowskiego wójta L. Krefty, zapisana przez Aleksandra Majkowskiego
w "Przewodniku po Szwajcarii Kaszubskiej", wydanym w 1924 r.

"Było to około roku 1830 w miesiącu czerwcu, kiedy gospodarze Prokowa
ze swemi mieszkańcami (robotnikami) byli zatrudnieni kopaniem torfu na opał,
gdy przybył posłaniec z wieścią, że Niemcy zamierzają zabrać klasztor kartuski.
Zebrali się wszyscy i uzbrojeni w torfiarki (długie a wąskie łopaty do rznięcia torfu},
łopaty żelazne, kosy, widły i cepy co tchu podążyli do Kartuz, aby bronić kościoła.
Gospodarz Michał Dawidowski jako pierwszy wtargnął z cepami do kościoła i to w chwili,
gdy pewien Niemiec stał na drabinie i usiłował zdjąć z ściany jeden z obrazów.
Nie namyślając się. przewrócił drabinę z stojącym na niej Niemcem, który rozbił sobie głowę.
Gospodarze Walenty Rybakowski, Trepczyk i inni wypędzili resztę Niemców z kościoła.
Następnego dnia przybył oddział czarnych huzarów z Gdańska
a nad Kartuzami został ogłoszony stan oblężenia.
Obrońcom kościoła wytoczono proces i zapadły wyroki na długoletnie więzienie,
przede wszystkim na gospodarzy Michała Dawidowskiego, Walentego Rybakowskiego,
Trepczyka i innych. Oprócz tego, Dawidowski jako najmajętniejszy, musiał płacić
wszystkie koszta i grzywny, wynoszące kilkaset talarów. Z tego powodu musiał odsprzedać
kilkadziesiąt mórg ziemi od swego gospodarstwa."


Walka o kościół poklasztorny miała uzasadnienie nie tylko w racjach emocjonalnych -
obrony katolickiej świątyni, również z rzeczywistych potrzebach wiernych,
którym po jego przejęciu przez ewangelików pozostałby jedynie mały
kościółek św. Katarzyny z 1490 r., filialny parafii goręczyńskiej.
Za czasów klasztoru odprawiano w nim nabożeństwa niedzielne i świąteczne
przede wszystkim dla kobiet, nie mających wstępu do kościoła klasztornego.
Kościółek ten, po kasacie zgromadzenia pełniący funkcję kaplicy cmentarnej,
został rozebrany na cegłę w 1847 r.

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozwój wsi


Przeniesienie do Kartuz siedziby władz powiatu zapoczątkowało rozwój wsi.
Pierwszym jego etapem była zabudowa dzisiejszej ulicy 3 Maja, gdzie usytuowano biura i mieszkania dla urzędników.
Natomiast Rynek kartuski i krzyżujące się na nim ulice: Dworcowa i Kościuszki powstały dopiero po 1865r. Jednocześnie wydłużała się zabudowa przy drogach wybiegających z wioski, tak że pod koniec ubiegłego stulecia śródwiejska sieć ulic wyglądała już tak, jak obecnie.
Liczba mieszkańców Kartuz, która w 1848 r. wynosiła 817, stosunkowo szybko rosła osiągając w piętnaście lat później - 1765, a w 1890 r. - 2351.
Rozwojowi wioski, o charakterze już małomiasteczkowym, sprzyjały również budowy szos z Gdańska i do Bytowa, którymi kursowały codziennie omnibusy, a przede wszystkim doprowadzenie w 1886 r. linii kolejowej z Pruszcza Gdańskiego. Linię tę sukcesywnie przedłużano przez Sierakowice do Lęborka, dokąd dotarła ona w 1905 r.
Nim to nastąpiło, Kartuzy uzyskały już połączenie kolejowe z Kościerzyną.
Jeszcze przed pierwszą wojną światową została także zbudowana najkorzystniejsza dla komunikacji z Gdańskiem linia przez
Kokoszki - Wrzeszcz, zniszczona w 1945 r. i, niestety, do dziś nie odbudowana.
Mimo awansu administracyjnego podstawą bytu mieszkańców Kartuz długo jeszcze było rolnictwo i rzemiosło a także, z uwagi na otaczające wieś lasy, prace związane z gospodarką leśną.
Przejściowo istniała nawet w Kartuzach fabryczka zapałek.
Powoli rozwijał się jednak handel i w miarę, jak rozrastały się urzędy państwowe, a z nimi rosła liczba zatrudnionych poza rolnictwem
i rzemiosłem, charakter Kartuz się zmieniał.
Dowodem ich miejskich aspiracji było powstanie około 1886 r.
Towarzystwa Upiększania Kartuz, które działało dalej również w dwudziestoleciu międzywojennym.
Towarzystwo to, skupiające miejscową inteligencję polską i niemiecką, istotnie przyczyniło się do wciąż trwającej urody miasta.
Jego celem było też zagospodarowanie turystyczne, jak byśmy dziś to nazwali, najbliższych okolic, a zasługą między innymi "modre" oznakowanie pierwszego w okolicy szlaku turystycznego, przez Kosy w kierunku Chmielna.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Początek XX wieku


W początkach naszego stulecia uzyskały Kartuzy wodociąg i elektryczność.
Do najważniejszych placówek polskich miasteczka należały już wówczas Bank Ludowy i "Bazar"- wielki sklep bławatny przy ul.Parkowej, powstały jako filia towarzystwa akcyjnego "Bazar" w Brusach, którego współtwórcą był jeden z czołowych przywódców społeczeństwa pomorskiego przed pierwszą wojną światową i w dwudziestoleciu, działacz polityczny i gospodarczy ks. Feliks Bolt.
Towarzystwo to od 1932 r., miało swą siedzibę w Kartuzach, gdzie "Bazar", rozszerzając asortyment,
wprowadził obok tekstyliów konfekcję i galanterię, a także świadczył usługi krawieckie w warsztacie Tomasza Gołębiewskiego na piętrze. W czasie drugiej wojny światowej Niemcy w pomieszczeniach "Bazaru" urządzili magazyn zarekwirowanych mebli.
Po wojnie, już w sierpniu 1945 r., zasłużona firma odrodziła się jako "Bazar Kartuski" - nowo zarejestrowana spółka jawna, rozpoczynając od handlu komisowego, poszerzonego następnie o artykuły spożywcze i gospodarstwa domowego, a w końcu również tekstylia i galanterię.
Likwidacja spółki nastąpiła w 1949 r.
Innym kartuskim sklepem z tradycją był Rolniczy Dom Handlowy w Rynku, o którym jeszcze niedawno mówiło się: "u Borzestowskich". W latach dziesiątych naszego stulecia otworzyli go bowiem bracia Marian, Leon i Julian Borzestowscy ze zubożałej kaszubskiej rodziny szlacheckiej ( ich ojciec graf Marceli, pan na Borzestowie, majątek roztrwonił), legitymującej się genealogią sięgającą 1510r.!

Czwarty Borzestowski, Bolesław,
prowadził w Rynku hotel (tam, gdzie dziś kwiaciarnia "Goździk"), a pod koniec pierwszej wojny światowej -jako dzierżawca, a zarazem jako współudziałowiec -
Dwór Kaszubski
przy ul. Gdańskiej,
który oferował gościom 20 pokoi hotelowych,
werandową salę na około 200 osób, tzw. jadalnię, gdzie odbywały się różne zebrania, pokój klubowy z obijanymi skórą kanapami na spotkania dla dostojnych właścicieli ziemskich z okolicy, a także kręgielnię, bilard, kort tenisowy i stajnię, bo bogaci gdańszczanie lubili przyjeżdżać na weekendy do Kartuz wierzchem.
 

Z początkiem lat dwudziestych tenże Borzestowski uruchomił pierwszą linię autobusową Kartuzy-Gdańsk.

 

 

 

 

Powracając do chronologii dziejów Kartuz - w 1913 r. miały one 3245 obywateli, w tej liczbie 1027 ewangelików, głównie urzędników pruskich, dla których jeszcze w 1883 r. został zbudowany przy Rynku ewangelicki neogotycki kościół.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Okres międzywojenny.


Czas pruskiej władzy dobiegał jednak końca, nadchodził rok 1920, który otworzył nową erę w historii
tej nominalnie wciąż wsi, w rzeczywistości już małego miasta.
8 II tego roku wkroczyły do Kartuz entuzjastycznie witane pierwsze oddziały wojska polskiego,
niosąc niepodległość.


Zachowując status stolicy powiatu, siedziby starosty i sądu grodzkiego, w trzy lata później,
29 marca 1923 r.; rozporządzeniem ministra spraw wewnętrznych Władysława Sikorskiego
Kartuzy uzyskały wreszcie prawa miejskie.
Wspomniany już herb został nadany młodemu miastu dekretem z 10 lipca tegoż roku.
W 1929 r. Kartuzy, oddzielone teraz granicą od Wolnego Miasta Gdańska, dla którego były naturalnym zapleczem rekreacyjnym, dzięki budowie magistrali węglowej uzyskały połączenie, przez Somonino,
z szybko rozbudowującą się Gdynią.
Wraz z napływem turystów i letników nad odzyskane morze,
w głębi kraju zaczęło stawać się modne również Pojezierze Kaszubskie.
Schludne, zadbane, pięknie położone Kartuzy znów były na tym pojezierzu etapem pierwszym,
jeśli nie docelowym. Oferowały też przybyszom różnorakie usługi.
W latach trzydziestych, poza Dworem Kaszubskim były w Kartuzach jeszcze trzy hotele:
"Pomorski" (ul. 3 Maja), "Centralny" (ul. Parkowa) i "Hoga" na Wzgórzu Wolności
oraz schronisko turystyczne w szkole, na sto osób {opłata za nocleg wynosiła 50 gr.}.
W mieście świadczono usługi gastronomiczne, motoryzacyjne (trzy warsztaty)
i garażowe (m. in. przy Dworze Kaszubskim).
Były tam również taksówki - dorożki samochodowe, jak je wówczas nazywano,
dla wygody tych, którzy chcieli dojechać nad nieco odleglejsze jeziora,
oraz połączenia autobusowe - nie licząc linii na Gdańsk, do Kościerzyny, Wejherowa i Parchowa.
W samych Kartuzach nad Jeziorem Klasztornym znajdowała się przystań łodzi do wynajęcia
i wybudowane w 1935 r. Miejskie Łazienki Publiczne przy Wyspie Łabędziej,
z basenem i piaszczystą plażą.
Atrakcją Kartuz były też piękne tereny spacerowe: nadjeziorna Aleja Filozofów w Gaju Świętopełka,
wiodąca do punktu widokowego zwanego "Oknem" i szlak prowadzący na Wzgórze Wolności.
Cel wycieczek dalszych stanowiło przede wszystkim Chmielno, ze znanym już wówczas
ludowym warsztatem garncarskim Franciszka a następnie jego syna Leona Neclów.
Warsztat ceramiki - Meisnerów - miały również Kartuzy, u wylotu z miasta szosy na Gdańsk.
Meisnerowie ozdabiali swoje wazony i dzbany wypukło nakładanymi motywami,
głównie kwiatowymi lub je malowali, przenosząc na glinę wzory z haftu kaszubskiego.
Warto wreszcie wspomnieć, że w sezonie zaglądały do Kartuz zespoły teatralne z kraju;
występowali w mieście nad jeziorami między innymi Osterwa, Jaracz, Solski.
Choć w 1935 r. miały Kartuzy tylko 5764 mieszkańców, posiadały już własną "Gazetę Kartuską",
która ukazywała się w latach 1922-1939, od 1936 r. do wojny z dodatkiem "Kaszuby".
Był tu również wydawany miesięcznik "Zrzesz Kaszebskó" (1933-1939),
a wcześniej (1928-1929) "Przyjaciel Ludu Kaszubskiego", któremu patronował
niemiecki badacz kaszubszczyzny dr Fryderyk Lorentz.
Ponadto w latach 1921-1922 i 1925, a następnie w 1931 r. tu właśnie wychodził
szczególnie zasłużony w historii czasopiśmiennictwa kaszubskiego "Gryf" -
"Pismo dla spraw kaszubskich", jak głosił podtytuł -stworzony, redagowany i początkowo
również wydawany przez Aleksandra Majkowskiego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Pisarz, działacz, lekarz

Kim byt Aleksander Majkowski?
Odwiedzając Kartuzy trzeba o tym wiedzieć.
Nazwisko jego nosi bowiem nie tylko ulica, przy której mieszkał (w większości miast i miasteczek na Pomorzu są zresztą ulice Majkowskiego), ale również zbudowany po ostatniej wojnie szpital.
Jest też na jego ongiś willi tablica odsłonięta w 40-lecie śmierci, a w pobliskim, niewielkim parku,
utworzonym na terenie byłego cmentarza ewangelickiego popiersie dłuta Zygfryda Korpalskiego
z Gdańska, ufundowane w 100- lecie urodzin.
Choć Majkowski nie pochodził z Kartuz, z tym miastem przede wszystkim wiąże się pamięć o nim.
Aleksander Majkowski urodził się 17 lipca 1876 r. w Kościerzynie, gdzie jego rodzice posiadali
gospodarstwo. Gimnazjum ukończył w Chojnicach, działał tam w Kole Filomackim "Mickiewicz".
W łatach 1897-1903 studiował medycynę w Berlinie, Gryfii, znowu w Berlinie i w Monachium,gdzie się doktoryzował. W czasie studiów działał w polskich organizacjach patriotycznych;
w Gryfii został usunięty z uniwersytetu za pracę wśród polskich robotników, a w Monachium między innymi założył Towarzystwo "Vistula".
Po studiach podjął pracę jako lekarz w Gdańsku, pełniąc zarazem funkcję redaktora polskiej "Gazety Gdańskiej", przy której redagował dodatek kaszubski "Drużba". Trwało to rok.
Po powrocie do rodzinnego miasta, Kościerzyny, głównego wówczas ośrodka narodowego na Kaszubach, rozwinął działalność społeczną, kulturalną i polityczną między innymi tworząc Towarzystwo Czytelni Polskiej i współdziałając w budowie Domu Kaszubskiego "Bazaru", zakładając miesięcznik "Gryf" i zapoczątkowując ruch nazwany młodokaszubskim, któremu formę organizacyjną nadał w 1912 r. zjazd założycielski Towarzystwa Młodokaszubów.
Ów zjazd odbył się w Gdańsku, a na rok przed nim Majkowski przeniósł się do Sopotu, gdzie doprowadził do powstania Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Kaszubsko-Pomorskiego, które stworzył dla propagowania idei Młodokaszubów i kultury swojej rodzimej ziemi wśród kuracjuszy polskich.
Działał również w sopockiej Radzie Ludowej, w Organizacji Wojskowej Pomorza, w grudziądzkiej Radzie Pomorskiej - był wszędzie, gdzie działy się sprawy ważne dla Kaszub i Pomorza.
Wojnę światową przeżył na froncie jako lekarz wojskowy.
 

W Kartuzach osiadł dopiero w 1921 r., po ślubie z Aleksandrą z Komorowskich Starzyńską.
Chociaż kartuskie lata doktora, obok pracy zawodowej, nadal były wypełnione działaniami służącymi pomorskiej sprawie, w tym właśnie czasie powstało gros jego utworów literackich.
W ich liczbie najwybitniejsza do dziś w literaturze kaszubskiej powieść "Żece i przigode Remusa", którą autor nazwał "zwierciadłem kaszubskim". W powieści tej zawarł Majkowski całą swą bogatą wiedzę o Kaszubach, ich historii, krajobrazie, folklorze, a w postaci bohatera - swą idee.
"Remus" jest zarazem książką o samotności i niespełnieniu, klęsce losu ludzkiego.
Fantastyka i realizm, humor i tragizm przenikają się nawzajem w tej powieści, tworząc oryginalny kształt artystyczny. Jej urokiem jest również język; Majkowski zespolił wszystkie gwary kaszubskie, tworząc doskonały instrument pisarski.
" Remus" ukazał się po raz pierwszy w całości w roku śmierci pisarza - zmarł on 10 lutego 1938 r. w Gdyni.
Po wojnie powieść ta, poza wznowieniem w oryginale, doczekała się także wielu wydań w przekładzie polskim Lecha Bądkowskiego.
W spuściźnie pisarskiej Aleksander Majkowski pozostawił również powieść drugą, "Pomorzanie", wydaną dopiero w 1973 r. nakładem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, liczne utwory poetycki, sztukę "Strache e zrękorjine", przewodniki po Kaszubach, "Historię Kaszubów", bogaty dorobek publicystyczny.
Jako pisarz zdobył uznanie już za życia, czego wyrazem był przyznany mu w 1935 r.
Srebrny Wawrzyn Polskiej Akademii Literatury.
Wcześniej, w 1923 r. otrzymał za swą działalność, z rąk ówczesnego prezydenta Rzeczypospolitej
Stanisława Wojciechowskiego, Krzyż Oficerski Orderu Polonia Restituta.

Jako działacz, publicysta, redaktor, wydawca i pisarz a także jako lekarz, całe swe życie poświecił Kaszubom.
Był, jak wyryto na płycie jego nagrobka na kartuskim cmentarzu.
Wielkim Synem Kaszubskiej Ziemi.



Autor Agnieszka Matuszczak
Ostatnia modyfikacja 15 sierpnia 2006r.